~ Panowie, dzisiaj, jak wiecie jest bardzo ważny dzień. – Zacząłem moją przemowę w naszym dormitorium, patrząc kolejno na Łapę, Lunatyka i Glizdogona.
~ Jak już pewnie wiecie, przez ostatnie dwa miesiące, ktoś robił miodowe oczka dla Lily. Nadeszła pora ukarać go za to. – Łapa podskoczył ze szczęścia.
~ O tak! Nie wiecie jak długo na to czekałem: kolejna okazja na pokazanie ślizgonom że gryfoni są najlepsi! – Zaczęliśmy wymieniać nasze pomysły, Glizdogon dodawał czasem swoje trzy sykle.
~ Rogaczu, Łapo, Glizdogonku, nie myślicie że przesadzamy? Od naszego pierwszego roku w Hogwarcie, nic tylko przeszkadzamy Snape’owi, używając jako wymówki faktem że jest przyjacielem Lily, i że jest w Slytherinie. James, - Remus zwrócił się do mnie, - nie masz problemów z innymi przyjaciółmi Lily, nawet z chłopakami. Syriuszu, - popatrzył na Łapę, - Wiemy lepiej niż ktokolwiek inny czemu nienawidzisz ślizgonów, ale nie wydaje ci się że przesadzasz? Po za tym, nie wszyscy ślizgoni są tacy okropni. – zakończył.
Przez moment panowała cisza, przerwana tylko wtedy, gdy Łapa zatrzasnął za sobą drzwi a Peter tuż za nim.
~ Luniaczku….. – zacząłem.
~ Tak tak wiem, nikogo nie obchodzi że Snape też ma uczucia, że nie wszyscy ślizgoni muszą być tak jak Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymieniać albo Malfoy. – Zamknąłem usta, widząc że Remus wiedział co chciałem mu powiedzieć. To było dziwne. Wcześniej, gdy był zakochany w Soni, (swoją drogą nadal nie wiem czy nadal się w niej nie podkochuje) nie przeszkadzało mu to jak traktowaliśmy Snape’a. A byłem pewny że nie podkochiwał się w Lilly lub Alice.
***
~Oj, no Sam! Proszę, proszę, proszę! – wiedziałam że Samantha była mocno zdenerwowana.
~Wiesz co, Alice? Tak bardzo chciałaś zapisać się na te wszystkie zajęcia, nie będę za ciebie pracować! – odeszła zanim mogłam jej coś odpowiedzieć. Za jej plecami, wyciągnęłam mój język.
~Serio, proszę ją o pomoc z moją pracą domową, bo nie rozumiem run, nie o pracę za mnie. Ona nie musi tak reagować. – szeptałam ze złością do siebie. Na zaklęciach usiadłam koło Jasmine, jedynej która mnie rozumiała. Sama też miała starsze rodzeństwo, oraz żadna z nas nie rozumiała run. Kiedy wyszłyśmy z klasy natrafiłyśmy na grupę przechodzących ślizgonów. Wśród których był mój jedyny przyjaciel z tego domu: Severus. Miałam się z nim przywitać gdy zauważyłam nienawiść w jego oczach. Huncwoci znowu zaczęli się nad nim znęcać. Tylko tego mi brakowało. Nie dość że byłam zdenerwowana, zestresowana, to będę musiała powstrzymać Snape’a od rękoczynów już na początku roku. Na szczęście, Lucy i Sonia były tu ze mną. One przynajmniej nie będą wkurzały się o byle co.
***
~Jak mogłaś mi to zrobić? Wydawało mi się że mogłam ci ufać! – nie obchodziło mnie że większość gryfonów patrzyła na mnie i Lucy dziwacznie. Zanim mogła coś odpowiedzieć, Alice usiadła pomiędzy nami.
~Co się stało? – spytała, uśmiechając się szeroko.
~Zapytaj się tej zdrajczyni.- odpowiedziałam, odwracając się i krzyżując moje ramiona. Wiedziałam że Alice patrzyła się pytająco na Lucy, która przewracała oczami.
~Więc, zabrałam jej ulubione ciastka z jej talerza a zanim mogła wziąć więcej wszystko znikło. – naburmuszyłam się, kiedy Alice wybuchnęła śmiechem. Jednak zanim mogłam coś powiedzieć, przed Lucy wylądował list. Nie byle jaki list. Wyjec. Zanim ktokolwiek mógł zareagować, cała Wielka Sala zabrzmiała w głosach dwóch podekscytowanych dziewczyn. Razem z Alice popatrzyłyśmy na siebie, chcąc wiedzieć która wybuchnie śmiechem pierwsza.
~Hejka Lucy! – zabrzmiały nasze głosy, i Lucy rzuciła nam mordercze spojrzenie. – wiedziałyśmy że zapomnimy, więc wysłałyśmy to tak na wszelki wypadek. W każdym razie, chciałyśmy ci życzyć wszystkiego najlepszego w dzień twoich urodzin! STO LAT! – wtedy, nasz wyjec wy eksplodował w miliony confetti które spadły na Lucy. Ona tylko rzuciła nam kolejne mordercze spojrzenie zanim wyszła z Wielkiej Sali, zostawiając nas we dwie żebyśmy się śmiały do rozpuku. Zdążyłyśmy tylko jeszcze zobaczyć jak wpada na jakiegoś Gryfona, któremu rozerwła się torba. Zaczęła go przepraszać. Była tak czerwona, że aż z naszej perspektywy było to widać. Naprawiła mu torbę i poleciała przed siebie a gryfon zawołał za nią - Wszystkiego najlepszego!
Nienawidzę szkoły. Przez nią tak długo mi to zajęło. I to nawet nie jest takie długie ;_;
W każdym razie, przyjmuje krytyki itd. Itp.
W PIĄTEK NAPRAWDĘ BYŁY URODZINY LUCY! ŻYCZYMY JEJ WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :D
~Crucjatka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz